czwartek, 12 marca 2015

Pulter czyli opowieść o tym, jak zakochałam się w Kaszubach

Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z Moniką i Pawłem omawiając szczegóły reportażu, poprosili mnie bym sfotografowała coś jeszcze. Polter, pulter, polterabent. Tradycja, która polega na tym, że w przeddzień ślubu, przed domem Panny Młodej zbierają się goście i tłuką szkło, porcelanę, kubki, słoiki. Tak na prawdę co popadnie. :)) Zamysł jest jeden - oby jak najwięcej szczęścia było w małżeństwie. Zwyczaj ten znałam z naszego, bydgoskiego podwórka, co prawda w nieco innym wymiarze. Pomyślałam jednak, co ciekawego można sfotografować na takim poltrze... I do tej pory besztam się w myślach, za tak szybko wysnute błędne wnioski. Był piękny, ciepły dzień, kiedy dojechałam w okolice Bytowa. Ulokowałam się w pokoju, a chwilę potem powitała mnie cała masa gości, muzyka, pyszne jedzenie. A co działo się potem? W najśmielszych snach nie pomyślałabym, że ten zwyczaj tak mnie zauroczy! Do późnych godzin bawiliśmy się, a ja nawet na moment nie miałam ochoty odkładać aparatu. Kaszuby to kraina magiczna. Z jednej strony urokliwe, malownicze miejsca, z drugiej region, w którym tak istotną wagę przykłada się do tradycji. Wiem, że wrócę tu jeszcze nie raz, bo zakochałam się. Od pierwszej pobitej butelki! :)) Zapraszam na pierwszą część reportażu Moniki i Pawła, już niedługo ten najważniejszy dzień w ich życiu.