Nadszedł czas, żeby w końcu pojawił się tu porządny materiał.
Jako, że pierwszy śnieg za oknem, warto wrócić do dni, kiedy słońce
grzało, powiewał letni wiatr i nikt nawet nie marzył o tym, by znowu
przyszła wiosna. Chcę zabrać Was do pewnego gorącego, letniego dnia,
kiedy to miałam przyjemność fotografować ślub Agnieszki i Jarka. Młoda,
energiczna para, za którą trudno nadążyć. :) Kiedy powiedzieli mi, że
trzeba będzie ich rozruszać na zdjęciach, wiedziałam, że to tylko
kolejny mit, który po prostu trzeba obalić. I tak też się stało!
Wszędzie królowały uśmiechy, pozytywna energia i radość. Zresztą
przekonacie się sami, bo zdjęcia z pleneru najlepiej to ukażą! :)
Oczywiście przesyłam tej fantastycznej parce gorące pozdrowienia i
mówię: do szybkiego zobaczenia! :)
Cały materiał podzieliłam na dwie
części: przygotowania i kościół, a potem dwa plenery. Tak, dwa
plenery... Jeden zielony, jeszcze przed ślubem (choć za nic bym nie
powiedziała, że takie wojaże mogą wyjść "na chwilę przed"!) i kolejny,
iście lazurowy nad naszym Bałtykiem. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić do oglądania! Przyjemności!










































0 komentarze:
Prześlij komentarz